To krótka kronika zdarzeń, które zmieniły naszą firmę i polską florystykę. Chcemy podkreślić, że poniższy tekst opisuje historię według naszej najlepszej wiedzy i wspomnień.
Nie jest przypadkiem, że w całym tekście słowo Kwiatomat zawsze piszemy wielką literą. W naszej firmie szef wprowadził tę zasadę z głębokiego szacunku do samego produktu oraz ogromnego trudu, jaki cały zespół włożył w jego stworzenie. Dla nas Kwiatomat to symbol, pod którym podpisujemy się całym sercem.
W tej opowieści pojawia się kilka osób, które odegrały kluczowe role na różnych etapach rozwoju Kwiatomatu:
Sebastian – pomysłodawca,
Jacek – lider prac nad Kwiatomatem,
Marek – współwłaściciel firmy,
Ryszard – przełomowy pomysł,
Andrzej – marketing i rozpęd rynkowy,
Osobną rolę mają też Klienci, którzy od początku współtworzyli Kwiatomat i jak to sami dziś podkreślają „Nasz Kwiatomat”
Wszystko zaczęło się od Andrychowa:
Wszystko zaczęło się w 2021 roku z serca Andrychowa. To właśnie tam Sebastian, obserwując kwiaciarnię prowadzoną przez swoją mamę, dostrzegł realną potrzebę stworzenia rozwiązania, które pozwoliłoby klientom na odbiór pięknych bukietów o każdej porze dnia i nocy. Sebastian czuł, że tradycyjna kwiaciarnia potrzebuje przedłużenia godzin pracy kwiaciarni, a jednocześnie więcej wytchnienia dla florystki – jego mamy.
Sebastian, szukając technicznych możliwości realizacji swojego pomysłu, odnalazł firmę z północy Polski specjalizującą się w elektronice. To właśnie ta firma odezwała się do nas, do Eldrutu, z zapytaniem o wsparcie w zakresie budowy mechaniki i konstrukcji urządzenia. Ponieważ Eldrut już wcześniej zajmował się produkcją obiadomatów więc miał wystarczające kompetencje aby podjąć się tego projektu. Tak powstała pierwsza wspólna jednostka, którą nazwaliśmy „Kwiatomat”.
Wkrótce jednak nasi partnerzy z północy, którzy wykonali świetną pracę na starcie, zdecydowali, że chcą skupić się na swoich innych, dotychczasowych projektach, więc zostaliśmy z projektem sami. Był to moment, w którym wiele firm mogłoby się wycofać. Jednak determinacja Jacka, Marka oraz Sebastiana okazała się silniejsza. Ich niezłomny upór wynikał z faktu, że wierzyli w ten projekt jak mało kto.
Jacek i Ryszard
W tym miejscu musimy oddać hołd człowiekowi, bez którego ta historia również mogłaby się nie rozpocząć. Jacek został pierwszym menedżerem tego projektu. To on stworzył pierwszy prototyp, a następnie, przy merytorycznym wsparciu Sebastiana, projektował kolejne, coraz doskonalsze wersje urządzenia. Determinacja Jacka była wręcz legendarna.
Jednak ta technologiczna układanka nie byłaby kompletna bez jeszcze jednej ważnej postaci. W proces tworzenia zaangażował się nasz bliski znajomy i partner Ryszard. To właśnie on wniósł do projektu jeden z absolutnie kluczowych pomysłów, bez którego „Kwiatomat” nie byłby tym samym urządzeniem co dzisiaj. Do dziś z Ryszardem miło wspominamy ten moment przełomu – tę chwilę, w której dzięki jego sugestii projekt zyskał zupełnie nową jakość.
Próbowaliśmy Kwiatomatem zainteresować rynek…
Przez pierwsze dwa lata Jacek wspólnie z Sebastianem toczyli batalię o zainteresowanie rynku. To był czas niezwykle trudny. Sebastian z niewiarygodnym uporem wykonał w tym okresie setki, a może i tysiące telefonów do kwiaciarni w całej Polsce, próbując zarazić florystów nową ideą.
Wspólnie z Jackiem dwukrotnie wystawiali się na targach branżowych, wkładając w to całą dostępną energię. Mimo początkowego braku efektów i chłodnego przyjęcia przez branżę, ta trójka (Jacek, Sebastian i Marek) nie ustawała w wysiłkach. Ogromną rolę odegrał tu Marek, który wspierał te działania, często przedkładając wizję i ideały ponad czyste kwestie biznesowe. Było to kluczowe, ponieważ projekt pochłaniał kolejne, bardzo duże środki na doskonalenie technologii, a poza naszym zespołem nikt jeszcze w ten sukces nie wierzył. My jednak mieliśmy to dobre przeczucie.
Andrzej Dąbrowski
Eldrut jako firma buduje swoje doświadczenie w branży metalowej już od 1998 roku. Jednak w historii samego Kwiatomatu kluczowa okazała się końcówka 2022 roku. To wtedy na naszej drodze pojawił się Andrzej, którego wyszukał Sebastian.
Andrzej po kilku miesiącach od startu projektu został poinformowany o Kwiatomacie. Początkowo – podobnie jak reszta branży – był sceptykiem. Twierdził otwarcie, że Kwiatomat nie ma większego sensu w tradycyjnie pojmowanej florystyce. Jednak w międzyczasie, obserwując rynek, zdobył klienta, a wkrótce sam zakupił urządzenie do swojej kwiaciarni, zdając sobie sprawę, że to może być „to”. Prawdziwy przełom nastąpił podczas targów pod koniec 2022 roku, kiedy postawiliśmy urządzenie bezpośrednio na stoisku Andrzeja. Widząc duże zainteresowanie odwiedzających Andrzej w pełni uwierzył w potencjał projektu – bo to był „nareszcie” właśnie ten moment na rynku, wtedy branża florystyczna potrzebowała tego jak nigdy wcześniej, bo to było stoisko Andrzeja.
Jako człowiek z ogromnym doświadczeniem i zaangażowaniem w social mediach, Andrzej wniósł nową energię. To on rozpowszechnił genialną w swojej prostocie akcję „Kwiatomat na próbę”. Dzięki temu pierwsi klienci mogli przekonać się do maszyny bez podejmowania ogromnego ryzyka finansowego na starcie. Dziś Sebastian rozwija projekt na rynkach czeskim i słowackim, a Andrzej kontynuuje misję budowania polskiego i zachodnioeuropejskiego rynku.
Nasi najważniejsi bohaterowie: Klienci
Ważnym punktem był Pan Darek. To dzięki niemu powstała aplikacja na telefon do Kwiatomatu. Darek miał taki pomysł – chciał mieć wszystko pod kontrolą w telefonie. Dziś nie wyobrażamy sobie Kwiatomatu bez tej aplikacji. Darek nas do tego przycisnął. I miał rację. To zmieniło sposób, w jaki florysta zarządza swoim biznesem. To był kolejny krok w stronę nowoczesności, który zrobiliśmy dzięki odważnym klientom.
Musimy tu też wspomnieć o Pani Asi, która wniosła do projektu mnóstwo obserwacji. Przede wszystkim wniosła serce i pokazała czym jest pasja do florystyki. To ona wkładała mnóstwo energii w polecanie naszych rozwiązań za granicą. Jej wsparcie dla klientów zagranicznych było nieocenione. Pani Asia to dobra dusza tego projektu.
Pani Bianka natomiast szybko zrobiła z nas fachowców, miała do nas cierpliwość przy pierwszych technicznych anomaliach. Pani Bianka jednak w nas wierzyła, jej zaufanie i wsparcie w walce z przeciwnościami losu były bezcenne. To dzięki niej mogliśmy uczyć się na błędach i poprawiać technologię. Jej wiara w ten projekt była niesamowita.
Ale tak naprawdę musimy tutaj podziękować wszystkim pozostałym klientom. Bo to oni zbudowali nasze Kwiatomaty. My tylko grzecznie słuchamy waszych rad i spostrzeżeń. Bez żadnej dyskusji wdrażamy je do realizacji. To wy mówicie nam, co poprawić, co zmienić, a co działa świetnie.
Jest jeszcze wiele osób, o których warto byłoby wspomnieć. Nie chcemy nikogo pominąć, bo każdy z was jest współwłaścicielem projektu „Kwiatomat”. Bez waszych uwag te maszyny nigdy nie byłyby tak dobre jak dzisiaj.
DNA Tworzenia
W tej historii niezwykle istotny jest fakt, który odkryliśmy po około 1,5 roku prowadzenia projektu. Przez ten cały czas myśleliśmy, że jesteśmy absolutnie pierwszą firmą, która stworzyła Kwiatomat. Po stosunkowo długim czasie jednak dowiedzieliśmy się, że na świecie istniały już podobne urządzenia, choć występowały bardzo nielicznie m.in. w Niemczech czy Holandii. W Polsce w tamtym czasie istniały tylko 3 sztuki – jedna ściągnięta z Włoch, a druga i trzecia będące prawdopodobnie maszynami wykonanymi na indywidualne zamówienie.
Dziś uważamy, że ta nieświadomość była naszym największym błogosławieństwem. Dzięki niej nie sugerowaliśmy się rozwiązaniami innych, nie patrzyliśmy na gotowe wzorce. Szliśmy własną drogą, co pozwoliło nam stworzyć przełomowe technologie, wypracować unikalne know-how i dorobiliśmy się kilku patentów. Idziemy własnym torem, budując coś autentycznego od podstaw.
Misja: Wsparcie dla florysty pasjonaty
Kwiatomaty wprowadziliśmy na szeroki rynek. Trafiliśmy wtedy na trudny moment dla branży – kwiaciarnie potrzebowały narzędzia, by stać się konkurencyjnymi wobec szybko rosnących kosztów pracowniczych.
Naszą strategią od początku było wspieranie pasjonatów. Wiedzieliśmy, że dla florysty zakup Kwiatomatu to ogromna inwestycja, na którą często nie byłoby go stać ze środków własnych. Pomocne dla wielu klientów było finansowanie przez leasing więc mogli sobie pozwolić na taki zakup. Klient, który tak dużo zainwestował i poniósł ryzyko na początku ery Kwiatomatów otacza bukiety najwyższą troską. Właściciele kwiaciarni dbają o to, by każda kompozycja była idealna, a samo urządzenie nienagannie zadbane. Ich nadrzędnym celem jest to, aby Kwiatomat przyjął się w ich lokalnej społeczności, dlatego wkładają w to całe swoje serce. Dzięki temu dziś Kwiatomaty słyną z jakości bukietów. Maszyna też zapewnia kwiatom idealne warunki, co sprawia, że później stoją one dłużej w wazonach u klientów.
Gdybyśmy zaczęli od wielkich sieci czy inwestorów, którzy traktowaliby to narzędzie do budowy pasywnego dochodu – przez co jakość samych bukietów by się NIE wyróżniała – to dziś Kwiatomatów mogłoby już nie być na rynku. Dziś legenda o kompozycjach z Kwiatomatów jest zakorzeniona w świadomości ludzi, więc projekt „Kwiatomat” nie jest już zagrożony.
Dziś: Polska Myśl Techniczna na Świecie
Dziś Kwiatomat to polska duma, która zaczyna rewolucjonizować europejski rynek. Dzięki uporowi Marka, inżynierskiej pasji Jacka, wizji Sebastiana i Darka, wsparciu Ryszarda, Asi i Bianki, energii Andrzeja, eksportujemy nasze urządzenia do 19 krajów świata.
To historia o tym, że warto wierzyć w przeczucia i ideały.
